Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IV. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IV. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2020

Fall and happy little tree

CW: mental illness, death mention, solipsism, 2nd person pov, repetition

honestly it's just a vent in a more artistic form

wtorek, 25 sierpnia 2020

Cieszę się

Cieszę się, że nie mamy 
Receptorów bólu
W żołądku.
Że trawienie nie jest
Oszałamiającym bólem.

Cieszę się, że oddychanie nie boli.
Że samospalenie się
Na małym ogniu jest
W pełni bezpieczne
I pożądane.

Cieszę się, że skóra 
ma receptory dotyku
I zimna. 
Przytulanie ma sens,
Krew nie zamarza w zimie.

Cieszę się, że mam
Tylko dwoje oczu,
Dwoje uszu.
Świat jest wystarczająco głośny
Jasny i bolesny.

Cieszę się, że mam ciało
Funkcjonalne.
Użyteczne.
Niemal nieograniczona ekspresja
Przez jego zakrycie.

sobota, 22 sierpnia 2020

Chmury

 Na niebie chmur nie ma.

Chmura-człowiek 

w przestrzeni swojego pokoju.

głowa jest głośna. 

ostre palce wbijają się w szyję.

bez kontroli.

Co ludzie pomyślą?

Ludzie myślą. 

Powiadomienie

jakby wymierzone wprost,

oskarżenie.

Nie tolerujcie tego zachowania.

Nie tolerujcie więcej samosądów by łaskotać ego.

Bez porad, jak sobie z tym poradzić.

Jak przestać być irytującym.

Sznur, dłonie, kot na karku. 

Marionetka próbująca manipulacji

w dwie strony.

Nie mówić?

Dusić w sobie to, że już się nie wytrzymuje,

że zaraz tu będzie ktoś inny, 

że już słyszę pajęcze odgłosy,

że już czuję lepką sieć splatającą się 

z moimi własnymi myślami?

Mówić?

INNI pomyślą, że wariat,

że świr,

że dziwak. 

Że trzeba zamknąć w specjalnym miejscu.

Że niebezpieczeństwo dla siebie.

Niby wiele cech i wiele zajęć

to dobra cecha,

człowiek jest wtedy ciekawszy, weselszy.

Piszę nieudany sequel

córki kochanej, która nie istniała.

I jej nie ma.

I mnie nie ma.

Bo jak potwierdzić własne istnienie, 

gdy nie myśli się jasno?

Osamotnienie bez wyrażenia się.

Mgła na pustej ulicy szybkeigo ruchu,

kilometry od ludzi.

Punkt Nemo.

Lepsza opcja.

INNI się nie martwią.

Opinia INNYCH nie ma znaczenia.

Zamieszkać w górze jako chmura,

Łzy - deszcz,

Radość - schronienie przed palącym słońcem.

Zmęczenie - upał i migrena.

sobota, 8 sierpnia 2020

Odczep się od mojej siostry

Odczep się od mojej siostry,

Filozofie.


Chcesz zniszczyć dwie osoby?

Mój nóż jest gotowy. 


Nie chcę jej martwić

Ale jeśli jej coś zrobisz...


Odczep się od mojej siostry,

strzelcze wyborowy.


Mam dość widzenia ciebie cały czas.

Mam dość słyszenia o tobie. 


Chcesz gadać ze mną?

Dam trochę czasu.


Odczep się od mojej siostry,

 naukowcu od siedmiu boleści.


Nie masz prawa mówić o nauce

siedząc i bredząc o literaturze szesnaście godzin na dobę.


Nie masz prawa mnie pouczać,

żyję na tej ziemi dłużej od ciebie.


Odczep się od mojej siostry,

zostaw ją w spokoju.


Nie odosabniaj jej, draniu.

Nie spędzaj z nią każdej godziny.


Odczep się od nas,

bo mamy cię dość.

piątek, 3 lipca 2020

jestem chorobą

Nadmiernie dorosłe słownictwo,
dyskomfort w byciu badanym,
i to, że nie lubię ziemniaków.

Bycie jasno transneutralnym,
ciekawość
i to, że nie lubię ludzi.

Niechęć do rozgadywania się przy kimś obcym,
pokerowa twarz by nie mieć więcej problemów
i zmęczenie istnieniem.

Szkoda, że jestem aktorem,
bo nie umiem w ich opinii
zmienić zachowania.

Szkoda, że jestem pisarzem,
bo nie umiem złapać niuansu
metafory i alegorii.

Szkoda, że bycie mną
jest nieuleczalną chorobą
która mogła zostać zaleczona dawno temu. 

Moje nerki są na lewej stronie.
Nóż w ręce.
Wycinam resztę siebie urażoną.

Usuwam skażenie.
Staję się sobą przez podpalenie dłoni
Stygmata usunięcia krwi na nich.

Oczyszczam się,
mózg wyrzucający zbędne emocje
w zaciszu domu by nie pokazać 

O gdyby się dało zamienić urażoną dumę
i niekochające odpowiednio serce
na błogą normalność i zrozumienie.

O gdyby się dało wyrzucić dżumę
Plamę tego, że jestem kimś chorym
Według innych.

O gdyby się dało nie uważać mojej osobowości
Za wypaczenie bo wiem kim jestem
Ale nikt mi nie daje tym być.

czwartek, 7 maja 2020

perfect

Sometimes I just wish
I could cut it out.
Put my hand between my ribs
and yank the negativity.

People are happier with happy shells
who do not suffer and aren't worried
who do not talk
who have their fingers cut off and mouths sewn into smiles.

People are happier if you leave your room
do your work
behave normally
don't speak about that.

Everyone likes Light
Laughs
and Love.
Wants to reject anything bad.

Maybe I am a narcissist?
Maybe I should be locked up?
Maybe I should just leave
and make a place in their hearts for another?

My name isn't Manipulation,
nor is it Lie, Fraud and Impostor.
My name isn't Perfection,
I am like a wick that doesn't catch fire anymore.

Maybe I should cut off my tongue?
Sew my lips, tie my hands behind my back,
 Log off one night and not return
Let others play in the theatre of their lives. 


niedziela, 26 kwietnia 2020

Oczekiwania

Dlaczego się poddajesz?

Czemu przestajesz walczyć? 

Dlaczego twoje oczy widzą dziwnie, anaglifowo?

Czy twoja słabość tak bardzo cię boli?

Czy naprawdę chcesz się leczyć

Na ich kłamstwa?

Być marionetką, 

Idealną córką

Sypiającą z mężczyzną, 

Któremu co noc zazdrości,

Którego nie kocha

I on jej też nie?

Rodzącą im wnuki,

Wychudzoną szkapą

Dla ideału?

Pozbyć osobowości? 

Ignorować głód i wypalenie

Które miną 

I spowiadać się z tego,

Że ból istnienia

W ciele, które nie wygląda

Jak powinno

I skórze która jest obca

Uderza co dzień

Gdy nikt nie wierzy? 

Spowiadać się 

Z ich wymyślonych chorób

Bo oni chcą by choroba

Nazwana przez nazistę 

Okazała się prawdą,

Bo jest lepiej. 

N__ m_wm_

Nie mówmy o niej.

Ona jest martwa, już się nie obudzi.

Ona kochała za bardzo. Była zbyt wrażliwa.

Nie mówmy o niej.

Ona nie żyje. Depresja, którą w nią wszczepiliście zabiła ją.

Zabiła się przez ciężar życia w nocy z czwartku na piątek.

Nie mówmy o niej.

Zakopmy truchło dwa metry pod ziemią. I tak nie pójdzie do nieba.

Wiedźmy, które zmniejszają ból, który jest karą, nie zasługują na radość.

Nie mówmy o niej.

Nie wywołujmy wilka z lasu. Nie słuchajmy zawodzeń nad nią.

Ona odeszła i nie wróci.

Żyję

Duszę się

Topię

Przed oczyma ciemno

Nie mogę się ruszyć

Jak szmaciana lalka

Chcę spać na wieki.

 

Budzę się

Przed oczyma ciemno

Duszę się

Krew w ustach

Krew pod paznokciami,

ŻYJĘ!

 

Żyję,

Krew, tyle krwi

Czerwień i czerń przed oczyma

Dwa miejsca naraz

Zapach szpitala i sala pełna ludzi

Drapiące gardło, sól z płaczu w ustach

Pustka

Wspaniała pustka

Cisza wypełnia istnienie

pusty oddech w pustych płucach

Pusty umysł bez bólu

pustka niepamiętliwa

nie pamięta o zagubieniu

ciemność przeszywająca całe istnienie

pustka zapomina by przypomnieć o życiu

i wbić pazury w skórę.

Pusty uśmiech?

śmiech w pustce nie istnieje

Nie istnieją emocje

nie istnieje krew

i osobowość.

szaleństwo pt 2

Zaszyć usta w uśmiech

niech nie widzą cierpienia

uciąć palce 

niech nie piszą sekretów

niech sekrety umrą

pochowane wraz z nią

w końcu listopada

śmierć, śmierć, śmierć przeciwnikowi

wspomnieniom i bólowi serca

Zaszyć usta plujące jadem.

 


Rozłożyć na czynniki pierwsze,

zatruć.

Szaleństwo

Wmawiają chorobę, której nie masz.

Trauma, której nie chcesz opowiadać,

boli za bardzo.

Rana nie jest zaleczona.

Gdyby tylko co noc strupy się nie odklejały same, biedactwo.

Budzisz się w zakrwawionej pościeli.

Twoje ciało nie jest twoje.

Czekasz, aż zrzucisz paskudną skorupę.

Ale... Wszyscy mylą to z chorobą, której nie masz.

Wyłączasz się, by ocalić choć najmniejszą część siebie.

Zanim zmienią cię całkiem.

Zanim ich kłamstwa staną się twoją prawdą.

Jesteś tak blisko i tak daleko siebie, biedactwo.

Mówisz, że nic nie jest prawdziwe.

Trzeba sobie w końcu jakoś radzić.

Tracisz poczucie siebie.

Czasu. Istnienia.

Oddzielasz się od swoich emocji

Może by uchronić się przed szaleństwem,

trzeba sobie pozwolić na jego odrobinę?

Wszyscy chcą tej ślicznej dziewczynki.

Ale ty nią nie jesteś.

Ale wszyscy myślą, że jest za późno,

żeby wiedzieć, że jesteś kimś innym.

Chcesz połamać żebra.

Udusić się.

Pociąć wszystko.

Ale nie możesz.

 

To nie jest twoje.

 

Nie chcesz ranić rodziny.

Pustka się wydaje tak miła.

Ból się kończy, gdy jesteś z dala od siebie.

Wiem, że nie masz siły i ogarnia cię wściekłość.

Potnij to wszystko. Obróć w pył.

Skoro nikt cię nie zauważa...

Na wszystkich bogów w których wierzysz, zrób to!

Ratuj się, póki możesz, nawet jeśli to będzie szaleństwo.

Kilogram

Widzisz mnie jako martwe imię. 
Widzisz szerokie biodra.
Widzisz makijaż.
Widzisz kilogram tkanki łącznej i tłuszczowej
Dwa worki z przodu. 
Myślisz - kobieta. 

Słyszysz, że nie chcę być z mężczyzną. 
Mówisz, że mam za mało lat.
Słyszysz o zakochaniu w dziewczynie. 
Myślisz, że kłamię
Myślisz, że jeszcze nie wiem, co to jest 
Miłość. 

Mówisz, że jeśli urodził się mężczyzną
To nie ma mowy, żeby
"uciął sobie siurka" i żył jak kobieta 
Mówisz, że to dalej facet. 
Mówisz, że będę zawsze twoją ukochaną córką.
Mówisz, że jeśli mężczyzna rodzi dzieci
Musi być hermafrodytą (okropne słowo)
A we wszystkich innych przypadkach 
To kobieta, która "wycięła se wszystko".

Widzisz mnie jako martwe imię. 
Widzisz kobietę córkę przyszłą matkę 
Jestem ponad kobiecością i męskością
A jedyne, gdzie mogę z dumą wpisać
Kobietę
To miejsce gdzie wpisuje się kogo się kocha
Ale co ja wiem o miłości?

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Lustro

Kochaj siebie
Jak bliźniego
By kochać bliźniego swego
Jak siebie samego.

Nienawidzę osoby w lustrze
Chcę się z nim przespać.
Poznać sekrety. 
Powiedzieć by zgolił dziewiczy wąs. 

Nie chcę nim być
Ale nim jestem.
Z piersiami
I szerokimi biodrami.

Czy to czuł Narcyz
Widząc swoje odbicie po raz pierwszy?
Człowiek z lustra jest piękny
Ale czy ja jestem?

Patrzę wgłąb siebie.
Nie widzę dobra.
Chcę spłonąć
I utonąć.

Czemu człowiek w lustrze
Jest taki piękny?
Ma biust, dobry do przytulania
Nienawidzę tej cechy u siebie.

Nie mogę narzekać na jego biodra.
Niektórzy mają jakie mają.
Ale patrząc w dół są irytujące. 
Nie dla mnie.

Długie włosy...
To nie mój styl
Ale na nim to pięknie wygląda.
Wyszczupla twarz.

Zna mnie pewnie równie dobrze
Jak ja jego.
Chcę się zaprzyjaźnić
I zrobić rzeczy niesłychane.

Chcę się dowiedzieć czy krwawi
Tak samo.
Chcę poznać zapach
I dźwięk jego głosu.

Chcę przyszpilić go do łóżka.
Zobaczyć rumieniec.
Zająć się nim jak królewną.
Liczyć na drugą rundę i rewanż.

By pokochać siebie
Muszę patrzeć na siebie
Jak na inną osobę
Bo kocham innych bardziej niż siebie.

underwintering

 if the a soon fate yet be want bad heart  about time is I'll do rhymes okay I art feels  start How the that begging frozen know to reas...