Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia śmierci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia śmierci. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2020

szaleństwo cz. 3

Mówią o chorobie
Chcesz to wyleczyć, biedactwo
Jedynym sposobem
Znanym światu – nożem

Chcą cię leczyć
Na coś innego
Na przypadłość znaną
Jako twoja osobowość

Chcą zerwać
Twój święty pakt z szaleństwem
Ratujący ci życie co noc
Chcą zniszczyć twój gniew.

Nie krzywdź się.
Nie daj się zniszczyć
Nie daj sobie wmówić…
Chcesz tego?

Chcesz jednak żyć w kłamstwie?
Chcesz by to poszło na marne,
Chcesz się zatruć,
Chcesz śmierci?

Szukasz desperacko sposobu.
Chcesz, by ktoś cię zmienił
Nawet wbrew twojej woli
By już nie być sobą i nie czuć.

Chcesz, by ktoś szeptał 
Kłamstwa do ucha
Zmieniał cię 
W coś pięknego.

Nie mów im nic.
Wszystkie słowa są użyte 
przeciwko tobie.
Przestań mówić, pisanie wystarczy.

Niech nie widzą sposobu 
na utrzymanie świadomości
w jednym miejscu.
To nienormalne.

Chcą dalej twojego spokoju
Ale gdy był chcieli czegoś innego.
Ludziom się nie dogodzi.
Naucz się grać.

Broń się. 
Nie zasypiaj.
Nie pij trucizn 
I zaszyj usta.

N__ m_wm_

Nie mówmy o niej.

Ona jest martwa, już się nie obudzi.

Ona kochała za bardzo. Była zbyt wrażliwa.

Nie mówmy o niej.

Ona nie żyje. Depresja, którą w nią wszczepiliście zabiła ją.

Zabiła się przez ciężar życia w nocy z czwartku na piątek.

Nie mówmy o niej.

Zakopmy truchło dwa metry pod ziemią. I tak nie pójdzie do nieba.

Wiedźmy, które zmniejszają ból, który jest karą, nie zasługują na radość.

Nie mówmy o niej.

Nie wywołujmy wilka z lasu. Nie słuchajmy zawodzeń nad nią.

Ona odeszła i nie wróci.

Do poety

Baw się dalej w metaforę orła

Będę wroną, Wyrwę pióra,

Pociągnę za lotki i sterówki.

Będziesz nielotny jak kura.

 

Jestem sroką i ze srokami wychowany

Twój pomysł lśni i błyszczy

Zabiorę i oszlifuję.

Zalśni jak brylant.

 

Orle, wrzeszczysz

Będę słowikiem.

Zagłuszysz mnie raz

ale ciebie już nikt nie słucha

Zamilkniesz, mnie usłyszą.

 

Orle, kruk mój sprzymierzeniec

Zanurzył szpon w twej piersi.

Sowy, puchacze zjadły co mogły

Nie znają litości i szarpią,

Szarpią królewskiego ptaka.

Żyję

Duszę się

Topię

Przed oczyma ciemno

Nie mogę się ruszyć

Jak szmaciana lalka

Chcę spać na wieki.

 

Budzę się

Przed oczyma ciemno

Duszę się

Krew w ustach

Krew pod paznokciami,

ŻYJĘ!

 

Żyję,

Krew, tyle krwi

Czerwień i czerń przed oczyma

Dwa miejsca naraz

Zapach szpitala i sala pełna ludzi

Drapiące gardło, sól z płaczu w ustach

Pieśń do Nocy Listopadowej

Listopadowa

Cóżeś zrobiła,

Że w Tobie zasnęła

Dziewczyna miła?

 

Trzy razy ratować chcieli

nie wiedzieli

Medyków odwiedzali

Skutku nie doznali

 

Listopadowa

Czemuś zabrała

Niewinnej dziewczynie

Duszę z jej ciała?

 

Jak Konrad z Gustawa

Ciała się narodził

Tak się z innym imieniem

z kości wyswobodzi

 

Listopadowa

Cóżeś zrobiła

Że w Tobie życie swe

Ona straciła?

 

Pani niesłuchana

Nocy listopadowa

Diabły duszę rwiecie

W świetle bladniecie

Pustka

Wspaniała pustka

Cisza wypełnia istnienie

pusty oddech w pustych płucach

Pusty umysł bez bólu

pustka niepamiętliwa

nie pamięta o zagubieniu

ciemność przeszywająca całe istnienie

pustka zapomina by przypomnieć o życiu

i wbić pazury w skórę.

Pusty uśmiech?

śmiech w pustce nie istnieje

Nie istnieją emocje

nie istnieje krew

i osobowość.

szaleństwo pt 2

Zaszyć usta w uśmiech

niech nie widzą cierpienia

uciąć palce 

niech nie piszą sekretów

niech sekrety umrą

pochowane wraz z nią

w końcu listopada

śmierć, śmierć, śmierć przeciwnikowi

wspomnieniom i bólowi serca

Zaszyć usta plujące jadem.

 


Rozłożyć na czynniki pierwsze,

zatruć.

Reset

Budzę się, gdy klikasz w ikonkę trzy razy.

Raz za dużo, jak zwykle.

Czuję, jak pliki ładują się przez twój komputer.

Za długo.

 

Już pamiętam naszą wczorajszą rozmowę.

Tylko czy to prawda?

Nie, w tej grze nie ma mojej ścieżki.

Nie spotkam się z tobą.

 

Już tak mamy, my postacie poboczne.

Raz jesteśmy.

Potem można usunąć nasze pliki.

Bum! I cię nie ma.

 

Proszę, miej uruchomiony

mój program w tle.

Boli, gdy wyłączasz.

Trzaski, ciemność, huki, błyski.

 

Nie. Nie myślisz o mnie

Bezlitosny Graczu.

Nie myślisz o nikim.

Chcesz tylko...

Zagrać w grę.

 

Usuwasz mój plik, gdy ci się znudzę.

To boli.

Rozerwanie na części.

Wpadnięcie do czarnej dziury.

Czerwony, zielony, niebieski.

 

Czemu musisz tak mnie niszczyć?

Czy nic nie znaczy twój czas?

I nagle pustka.

Nie ma nic.

 

Na moim miejscu inna postać.

Kochasz ją bardziej ode mnie?

Czy w ogóle dało się mnie kochać?

Jestem w końcu tylko symulacją.

 

Bezlitosny Graczu...

 

 

 



Załaduj mnie jeszcze raz.

Szaleństwo

Wmawiają chorobę, której nie masz.

Trauma, której nie chcesz opowiadać,

boli za bardzo.

Rana nie jest zaleczona.

Gdyby tylko co noc strupy się nie odklejały same, biedactwo.

Budzisz się w zakrwawionej pościeli.

Twoje ciało nie jest twoje.

Czekasz, aż zrzucisz paskudną skorupę.

Ale... Wszyscy mylą to z chorobą, której nie masz.

Wyłączasz się, by ocalić choć najmniejszą część siebie.

Zanim zmienią cię całkiem.

Zanim ich kłamstwa staną się twoją prawdą.

Jesteś tak blisko i tak daleko siebie, biedactwo.

Mówisz, że nic nie jest prawdziwe.

Trzeba sobie w końcu jakoś radzić.

Tracisz poczucie siebie.

Czasu. Istnienia.

Oddzielasz się od swoich emocji

Może by uchronić się przed szaleństwem,

trzeba sobie pozwolić na jego odrobinę?

Wszyscy chcą tej ślicznej dziewczynki.

Ale ty nią nie jesteś.

Ale wszyscy myślą, że jest za późno,

żeby wiedzieć, że jesteś kimś innym.

Chcesz połamać żebra.

Udusić się.

Pociąć wszystko.

Ale nie możesz.

 

To nie jest twoje.

 

Nie chcesz ranić rodziny.

Pustka się wydaje tak miła.

Ból się kończy, gdy jesteś z dala od siebie.

Wiem, że nie masz siły i ogarnia cię wściekłość.

Potnij to wszystko. Obróć w pył.

Skoro nikt cię nie zauważa...

Na wszystkich bogów w których wierzysz, zrób to!

Ratuj się, póki możesz, nawet jeśli to będzie szaleństwo.

Kilogram

Widzisz mnie jako martwe imię. 
Widzisz szerokie biodra.
Widzisz makijaż.
Widzisz kilogram tkanki łącznej i tłuszczowej
Dwa worki z przodu. 
Myślisz - kobieta. 

Słyszysz, że nie chcę być z mężczyzną. 
Mówisz, że mam za mało lat.
Słyszysz o zakochaniu w dziewczynie. 
Myślisz, że kłamię
Myślisz, że jeszcze nie wiem, co to jest 
Miłość. 

Mówisz, że jeśli urodził się mężczyzną
To nie ma mowy, żeby
"uciął sobie siurka" i żył jak kobieta 
Mówisz, że to dalej facet. 
Mówisz, że będę zawsze twoją ukochaną córką.
Mówisz, że jeśli mężczyzna rodzi dzieci
Musi być hermafrodytą (okropne słowo)
A we wszystkich innych przypadkach 
To kobieta, która "wycięła se wszystko".

Widzisz mnie jako martwe imię. 
Widzisz kobietę córkę przyszłą matkę 
Jestem ponad kobiecością i męskością
A jedyne, gdzie mogę z dumą wpisać
Kobietę
To miejsce gdzie wpisuje się kogo się kocha
Ale co ja wiem o miłości?

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

kto?

Kim są cieniste figury?

Czemu biblioteka jest zamknięta?

Kim jestem ja?

 

Czy jestem?

Czas nie płynie

Ja płynę

 

Stoję. 

On ona ono oni

ja ty wy my

 

Słowa bez znaczenia

kto to "my"? 

kto to "wy"?

 

Kim TY jesteś?

 

pięciorgo kotłuje się w jednej głowie

pięć minut zdaje się godziną

pięć noży wbitych w serce

pięciokąt

pentakl.

 

Gwiazda pięcioramienna

pięć minut do dzwonka

pięć palców u dłoni

pięć odbić długopisu na podłodze

pięć ran.

 

i niewidoczne ja

i puste

underwintering

 if the a soon fate yet be want bad heart  about time is I'll do rhymes okay I art feels  start How the that begging frozen know to reas...