środa, 22 lipca 2020

Osamotnienie

Kocham wolność w milczeniu.
Kocham wolność w byciu sobą bez nikogo
Kocham wolność samotnej podróży pociągiem.
Kocham wolność rysowania wzorów niezrozumiałych dla innych.

Skąd się wzięła miłość do wolności?
Nigdy nikt mnie nie trzymał w klatce na siłę.
Skąd się wzięła samotność?
Nigdy nie jestem jedyną osobą w żadnym miejscu.

Co było pierwsze?
Bycie solo
Czy miłość do tego?
Kura czy jajko?

Ucieczka.
Ucieczka w książki, w rysunki,
do biblioteki, na korytarz z książką
otwartą w dłoni, oczy wbite w tekst nie patrząc na innych.

Ucieczka.
W świat literatury.
Z dala od skomplikowanych ludzi.
Z dala od innych.

Ucieczka.
Eskapizm
i exodus innych dusz
i umysłów w moim umyśle.

Ucieczka.
Miłość do miłości opuszczająca mnie.
Gry zastępujące relacje.
Historie, żywe, nieludzkie.

Ucieczka.
Ucieczka.
Ucieczka.
Ucieczka.

Do wolności.
Do bycia sobą.
Do samotności.
Do osamotnienia.

Zakończenie

Delikatna bryza zanim rzucę się w morze.
Zanim wykorzystam blister do końca.
Zanim plaga dotrze do mnie.
Zanim kosa przetnie nadszarpniętą nić mojego życia w mojej szyi.

Ścisk i motyle w brzuchu.
Delirium podekscytowania. 
Zamknięte wszystkie drzwi i okna.
Ostatni rozdział książki.

I żadnego więcej rozdziału.
Ani litery.
Ani kropki.
Ani kropli krwi pod paznokciami w stresie.

Kiedyś sięgnie po każdego.
Tęskno mi za tym. 
Każdej nocy wbijam się w kolce
by poczuć delikatne palce ściskające moje gardło.

Tęsknię za kroplami palącymi płuca.
Za spaleniem się za innych.
Za końcem radości i euforii.
Za końcem niekończącej się tortury.

A gdy autor się kończy
i nikt nie czyta jego dzieł,
i nikt o nich nie wie,
czyż nie są wtedy one prawdziwie zakończone?


poniedziałek, 13 lipca 2020

ideologia

Wolność dla ich córek i synów.
Brzmi jak szczytny cel
ale to ideologia zabijająca
Dobre rodziny.

Tym dzieciom nie potrzeba psychologa
Trzeba wytępić diabła dżenderyzmu
Zakładającego córkom męskie spodnie
A synom spódnice. 

Ludzie porównywani do ułaskawionego,
Czemu oko publiczne nie ułaskawi też ich?
Czemu kochający synowie
Muszą być piętnowani?

Różnice są dość poważne.
Lubienie Lolity jest gorsze
A zarazem lepsze niż córka Ewy
kochająca inną córkę Ewy.

Ale syn Adama kochający syna Adama
To groźna ideologia. 
Co to ma znaczyć że nie chcą więcej znęcania?
Ideologia to nie ludzie.

Ideologia nie może prosić o nic. 
Czemu wszyscy jej wyznawcy 
proszą o godne życie?
Czemu wychodzą na ulice?

niedziela, 12 lipca 2020

oddzielenie

Nikt już nie pamięta całej swojej rodziny.
I owszem, tchórze nie są chlubą
Ale to nadal rodzina. 

Genetycznie jesteśmy powiązani
Ale nie pamiętamy swoich twarzy
I nie rozmawiamy ze sobą.

Każdy u siebie.
Dobrobyt i dwanaście godzin pracy.
Alienacja.

Czemu dbanie o historię to anachronizm?
Czemu jest to widziane jako zbytek
Odpowiedni dla dawnej arystokracji?

Jako dzieci rysujemy 
Drzewa z twarzami i korzeniami,
Śmiejemy się z Habsburgów.

Jako dorośli wysyłamy starego
Do domu starców.
Historie są nieważne.

A gdy przychodzi choroba
Nie wiadomo czy to że strony
Matki czy ojca.

Bo nikt nie pamięta własnych babć
W rodzinie gdzie każdy jest z dala
Od siebie.

piątek, 3 lipca 2020

jestem chorobą

Nadmiernie dorosłe słownictwo,
dyskomfort w byciu badanym,
i to, że nie lubię ziemniaków.

Bycie jasno transneutralnym,
ciekawość
i to, że nie lubię ludzi.

Niechęć do rozgadywania się przy kimś obcym,
pokerowa twarz by nie mieć więcej problemów
i zmęczenie istnieniem.

Szkoda, że jestem aktorem,
bo nie umiem w ich opinii
zmienić zachowania.

Szkoda, że jestem pisarzem,
bo nie umiem złapać niuansu
metafory i alegorii.

Szkoda, że bycie mną
jest nieuleczalną chorobą
która mogła zostać zaleczona dawno temu. 

Moje nerki są na lewej stronie.
Nóż w ręce.
Wycinam resztę siebie urażoną.

Usuwam skażenie.
Staję się sobą przez podpalenie dłoni
Stygmata usunięcia krwi na nich.

Oczyszczam się,
mózg wyrzucający zbędne emocje
w zaciszu domu by nie pokazać 

O gdyby się dało zamienić urażoną dumę
i niekochające odpowiednio serce
na błogą normalność i zrozumienie.

O gdyby się dało wyrzucić dżumę
Plamę tego, że jestem kimś chorym
Według innych.

O gdyby się dało nie uważać mojej osobowości
Za wypaczenie bo wiem kim jestem
Ale nikt mi nie daje tym być.

środa, 1 lipca 2020

Pierwszy lipca

Albus
Merkury
Mag
Lis
Lenormand
Tarot
Karty
Czarne Karty
Oneiron
Zygmunt Stuchlik
Malarstwo
Beksiński
Śmierć jako bóg, wszystko śmiercią, we wszystkim śmierć
Trzynaście
Zdrada
Trzydzieści srebrników
Wisielec
Tanatofilia
Noc
Zniecierpliwienie
Trzy dni
Sacrum
Msza
Pismo Święte
Nowe Bezpretensjonalne Pismo Święte
Anonimowość w zebraniu

O Sztuce (Czasami warto...)

Czasami warto przeskoczyć
przez płot
z Edenu wziąć
jabłko wiedzy
uciec przed sąsiadem
o miriadzie miriad oczu
skosztować słodki owoc
i chcieć więcej.

Czasami warto przeskoczyć
przez płot
z Edenu zabrać
gałązkę z Drzewa Poznania
zaszczepić u siebie
dać drzewu wyrosnąć
mieć owoce przez cały czas
wiedzieć i cierpieć.

Czasami warto poczekać
aż drzewo wyrośnie
na podatnej ziemi
i gdzie pada deszcz
nie przyspieszać
czekać na odpowiedni czas
poznać Drzewo Poznania
od korzeni po końcówki liści.

Czasami warto obejrzeć
każdą gałąź z osobna
i wszystkie razem
w poszukiwaniu nowych pąków
dziedzin i wyników
nowych sztuk i starych innowacji
przybyłych z innych kątów
naszego Wszechświata.

Czasami warto wbić
nóż w świńskie serce
oczy w talię Tarota
gwóźdź w ślad wroga
bilę w odpowiednią łuzę
jajka na gorącą patelnię
goździki w dojrzałą pomarańczę
lub zabić komuś ćwieka.

Czasami warto otworzyć
książkę i czytać
o Katowickiej grupie
okultystów i artystów
obejrzeć czarne karty
dowiedzieć się czegoś
o Beksińskim
i o historii rozpadu.

Czasami warto spędzić
pół nocy tracąc siłę
z nadzieją, że coś
dobrego i cennego
się zdarzy
po przebudzeniu rano
a nie rutyna
bezcelowości i nudy.

Czasami warto zapisać
resztę notatnika
notatkami od okultysty
który rzucił to wszystko
i też przeskoczył
przez płot
z Edenu wziął wiedzę
i przeżył.

Czasami warto stworzyć
własną technikę
bazując na innych
wzniecić ogień
zyskać wiedzę tajemną
i podzielić się
z jedną osobą
która to rozumie.

poniedziałek, 25 maja 2020

Świętość


Czemu czuję Boga gdy trzymam cię w ramionach?
Czemu największym błogosławieństwem i największą ulgą
było ścięcie włosów i znalezienie nowego imienia?
Czemu ta żałosna płyta spadła bez huku
i przestała mnie dusić właśnie wtedy?

Czemu mam wrażenie, że Bóg jest przy mnie
kiedy palę świece i czytam w pośpiechu Dawidowe psalmy,
psalmy człowieka, który zabił męża i poślubił jego żonę?
Czemu przez przyjaźń spotyka mnie osąd
i namowy na zmianę wiary na poprawną według jego miary?

„Czemu” jest niewygodne.
Powoduje myślenie o tym, co jest prawdą wiary
i nie ma „bo tak” za odpowiedź.
Nie ma „czemu” w relacji która jest jak ojca-szefa
i wygnanego dziecka-pracownika.

Nie ma „czemu” gdy Biblia otwiera się na perfekcyjnym momencie.
Nie ma „czemu” gdy kocha się właściwie.
Nie ma „czemu” gdy jest się na kolanach.
Nie ma „czemu” gdy dzwonią dzwony.
Nie ma „czemu” gdy zadawanie pytań jest stłumione.

czwartek, 7 maja 2020

perfect

Sometimes I just wish
I could cut it out.
Put my hand between my ribs
and yank the negativity.

People are happier with happy shells
who do not suffer and aren't worried
who do not talk
who have their fingers cut off and mouths sewn into smiles.

People are happier if you leave your room
do your work
behave normally
don't speak about that.

Everyone likes Light
Laughs
and Love.
Wants to reject anything bad.

Maybe I am a narcissist?
Maybe I should be locked up?
Maybe I should just leave
and make a place in their hearts for another?

My name isn't Manipulation,
nor is it Lie, Fraud and Impostor.
My name isn't Perfection,
I am like a wick that doesn't catch fire anymore.

Maybe I should cut off my tongue?
Sew my lips, tie my hands behind my back,
 Log off one night and not return
Let others play in the theatre of their lives. 


underwintering

 if the a soon fate yet be want bad heart  about time is I'll do rhymes okay I art feels  start How the that begging frozen know to reas...